Jesienna lub zimowa aura nie zachęca nikogo do wychodzenia z domu. Jednak dzieci przebywające długo w pomieszczeniach z centralnym ogrzewaniem mają blado - ziemistą cerę, nie najlepszy apetyt i łatwiej zapadają na infekcje. Według zaleceń zdrowotnych dzieci powinny przebywać na dworze około 2 godzin dziennie. Właśnie    z tego powodu nie rezygnujmy w przedszkolu ze spacerów na świeżym powietrzu jesienią i zimą. Dopiero podczas spacerów buzie dzieci nabierają zdrowych rumieńców, a po powrocie maluchy z przyjemnością zjadają obiadek. Odpowiednio długie do warunków pogodowych spacery hartują. Zmienna temperatura otoczenia sprzyja wykształceniu się zdolności adaptowania organizmu do chłodu i gorąca. Pobyt na świeżym powietrzu dotlenia. A obecne w nim jony ujemne utrudniają przenikanie drobnoustrojów do dróg oddechowych zapobiegając infekcjom. Chłodne powietrze sprzyja także leczeniu kataru, bo zmniejsza obrzęk śluzówki, co ułatwia oczyszczanie nosa. A więc jest wiele zalet  spacerów. Ważne jest, aby wybierać się z dzieckiem na dwór w najcieplejszej porze dnia, czyli gdy słońce, nawet zza chmur, spogląda na nas     z najwyższego punktu. Drugi warunek to dobranie odpowiedniego ubrania malucha do aktualnie panujących warunków. Wybierając stroje spacerowe dla dziecka, pamiętajmy, aby dostosować je do zmiennej o tej porze roku pogody. W słoneczne dni spokojnie można pozwolić sobie na nieco lżejsze ubranko. Ponieważ każde dziecko inaczej odczuwa zmiany temperatury nie należy sugerować się tym, w co jest ubrany rówieśnik.  Dobierając „cebulkową odzież” pamiętajmy o tym, aby kolejna warstwa ubranka była większa od poprzedniej- tak żeby smykowi było wygodnie i żeby nic nie krępowało jego ruchów. Najbliższa skórze dziecka odzież powinna być wykonana z naturalnych włókiem, czyli najlepiej ze 100% bawełny, tak by wchłaniała ona ewentualnie pot. Kolejne warstwy mogą być wykonane z nowoczesnych, sztucznych materiałów takich jak polar, dający komfort cieplny przy jednoczesnym zachowaniu lekkości tej odzieży. Zewnętrzne ubranie powinno chronić od wiatru, wilgoci i chłodu. Bardzo ważnym elementem zimowego stroju są buty. Przy dobieraniu zimowego obuwia dla dzieci należy zwrócić uwagę na odpowiednio grube, nie przemarzające, a jednocześnie elastyczne podeszwy oraz oddychający, ale nie przemakający materiał, z którego zrobiony  jest wierzch buta. Prawidłowe jesienno- zimowe buciki nie muszą być bardzo wysokie. Wystarczy, że sięgają 2- 3 palce za kostkę. Do zabawy na śniegu najlepsze są krótkie botki z mankietem ściąganym u góry, co pozwoli włożyć do nich spodnie i zawiązać szczelnie uciskać. W dobrych butach zapinanych na rzepy stopa jest stabilna. Poza tym brzdąc może je sam zakładać w przedszkolu. Zatem ruszajmy się na świeżym powietrzu i dotleniajmy się, my i nasze dzieci a grypa być może nikogo z nas nie dopadnie.

Opracowała: Magdalena Gregor

źródło: internet-www.zdrowe.dzieci.pl

   

O czym marzą dzieci? O tablecie. Jaki najczęściej dostają prezent? Tablet. Specjalne tablety produkowane są już dla najmłodszych dzieci. Ta chwila spokoju dla rodziców, może mieć zgubny wpływ na zdrowie i rozwój najmłodszych.

To już istne szaleństwo. Coraz młodsze dzieci stają się właścicielami tabletów. Do ręki jako zabawkę dostają je już kilkumiesięczne niemowlęta. Nie, nie korzystają ze sprzętu rodziców, tylko często mają swoje własne. I nie dziwi już widok choćby w poczekalni u lekarza, gdzie dziecko umila sobie czas oczekiwania właśnie tabletem.

Tymczasem zbyt długie, codzienne obcowanie z tym sprzętem może sporo kosztować. Zdrowia przede wszystkim. Jak zauważa Michał Wroniszewski, psychiatra, prezes Fundacji Synapis, ojciec dorosłego autystycznego syna, ilość czasu spędzana przed tym właśnie urządzeniem może w znaczący sposób modyfikować nie tylko zachowanie dziecka, ale też jego rozwój. Nie bez powodu powstało już określenie „dzieci tabletowe”.

„Dziecko tabletowe”? Któż to taki? Zazwyczaj dziecko  z dobrze sytuowanego domu, bo biednych na wymyślną elektronikę raczej nie stać (choćby tablety montowane w zagłówkach samochodów)

Okazuje się, że niewielki sprzęt może u dzieci powodować zachowania autystyczne: „dochodzi u nich do opóźnienia mowy i zaburzenia relacji społecznych z powodu nadmiernego przebywania wśród gadżetów elektronicznych, a nie ludzi” - mówi Wroniszewski. Bo przed monitorem dzieci nie uczą się ani relacji społecznych, ani języka.  

Tymczasem do nauki mowy niemowlę potrzebuje żywej, prawdziwej osoby, która wchodzi z nim w interakcje. „Gdy dziecko ma blisko twarz mówiącej osoby, widzi mimikę i układ ust mówiącego, ale przede wszystkim istnieje wówczas emocjonalna interakcja. Bardzo istotne jest patrzenie dziecku w oczy, ale też pokazywanie przedmiotów, za którymi wodzi wzrokiem. Tylko żywa komunikacja uczy relacji społecznych, odczytywania emocji. Dziecko uczy się przez naśladowanie, ale nie bohaterów z bajki, lecz bliskich”.

Michał Wroniszewski wskazuje, że coraz częściej ma do czynienia z takimi „tabletowymi dziećmi”. One bowiem słabo mówią, utrudniony jest kontakt z nimi, nie patrzą w oczy. W skrajnych sytuacjach nie reagują na własne imię. A to są najważniejsze objawy autyzmu. Pocieszający jest fakt, że gdy odstawimy tablet, z czasem dziecko wyrówna opóźnienia w relacjach społecznych i w języku.

„Tabletowe dzieci” przed ekranem spędzają nawet kilka godzin dziennie. Michał Wroniszewski wskazuje, że wiąże się z tym jeszcze jedno zagrożenie: „gdy małe dzieci patrzą długo na płaski ekran, mogą mieć później problemy z widzeniem przestrzennym. Właśnie w pierwszym roku życia, czyli wtedy, gdy dzieci już dostają tablety, bardzo intensywnie rozwija się wzrok. Gdy niemowlę jedzie w wózku, oko ciągle ćwiczy patrzenie do dali i bliży. Zupełnie inaczej, niż gdy ogląda bajkę na tablecie”.

Nie chodzi o to teraz, żeby rodziców straszyć, czy wpędzać w poczucie winy, że pozwalają dziecku na zabawę elektronicznymi gadżetami. Ale jeśli są to jedyne zabawki dziecka, to już zaczyna być niebezpiecznie. Może warto więc zaapelować o wakacje wolne od elektroniki. Dla dzieci. I rodziców też.

www. fronda.pl

Małgorzata Terlikowska

           Ktoś kiedyś porównał konsekwencję w wychowaniu do rozkręconego bączka, dziecięcej zabawki, która dotąd się kręci, póki nie zacznie się chybotać i „tracić równowagi". Tracąc ją gubi swój rytm i upada. Analogicznie rodzic wprawiony w rytm swojej konsekwencji czuje się pewnie i stabilnie. Co ważne, dziecko również odczuwa taką sytuację jako bezpieczną i ma jasne poczucie i świadomość reguł panujących w relacji z rodzicami.

Wyznacznikiem praktycznej konsekwencji w stosunku do dziecka jest zbiór zasad i reguł dotyczący wzajemnych relacji, jego obowiązków, praw, nagród oraz kar. Bycie konsekwentnym rodzicem jest zadaniem niełatwym, wymagającym pewnego samozaparcia, wykreślenia z listy nawyków jednorazowych aktów „przymykania oka" na łamanie zasad przez pociechę. Ulegania jego namowom, płaczom, histeriom czy smutnym oczom tak bardzo działającym na emocje. Decyzja o zabronieniu dziecku przysłowiowego już podjadania między posiłkami eliminuje możliwość ulegania prośbom o chociaż jedno ciasteczko tuż przed obiadem.

Jak już wspomniałam dzieci podświadomie wyczuwają potrzebę konsekwencji, stałości, daje im bowiem ona poczucie stabilności, znajomości jasnych zasad, dzięki którym same mogę kształtować swoje zachowanie. Chcą mieć jasno sprecyzowane za co mogą zostać nagrodzone a za co może spotkać je kara. Taka wiedza pozwala im modelować swoje zachowanie  i niejednokrotnie unikać niepożądanych przez rodziców zachowań. 

Istotnym elementem konsekwencji jest umiejętność rozsądnego wyznaczania kar i nagród. Sama kwestia karania dzieci jest skomplikowana i zależy od indywidualnego różnicowania przez rodzica spraw bardziej bądź mniej znaczących. Niezależnie jednak od tego co według kogo zasługuje na karę, jeden aspekt powinien pozostawać niezmienny, mianowicie- odpowiedzialność za własne słowa, która jest kolejną składową upragnionej konsekwencji. 

Tak zwane „kary nierealizowalne" nie przynoszą zazwyczaj oczekiwanych efektów w postaci zmiany zachowania dziecka, podobnie sprawa przedstawia się w przypadku nagród. 

Przykłady:

Jak nie będzie porządku w pokoju, to powyrzucam wszystkie zabawki przez okno!

Gdy brokuły znikną z talerzyka, wyczaruję ci kucyka.

Powyższe stwierdzenia mają charakter „obietnic nierealizowalnych", czyli takich, które nigdy się nie spełnią. Podczas upominania dziecka pod wpływem emocji padają niejednokrotnie słowa, które nie znajdą odzwierciedlenia w rzeczywistości i nie staną się nigdy prawdziwą karą czy nagrodą dla dziecka. Mało prawdopodobny wydaje się widok rodzica wyrzucającego całe stosy zabawek przez okno lub usilnie starającego się wyczarować małego konika. Jednym słowem, takie „kary" bądź „nagrody" są bezużyteczne, nie wnoszą niczego w życie    i nie wpływają na zmianę postawy dziecka. 

Zasadą konsekwentnego wychowywania jest myśl - „Rób to, o czym mówisz", niezrealizowane obietnice zamiast służyć wychowaniu mogą niejednokrotnie przynieść odwrotny efekt w postaci obniżenia motywacji u dziecka do działania, lub powtarzanie zabronionych czynności. Mówiąc Jeśli jeszcze raz będziesz kopał piłkę w domu, zabiorę ci ją a następnie w przypadku powtórzenia takiego zachowania, szybka reakcja w postaci odebrania dziecku piłki, powoduje, że zaczyna ono wierzyć w zapowiedzi rodzica i rozumieć, że słowa kierowane do niego nie są bez pokrycia w rzeczywistości. 

Owo dotrzymywanie słowa danego dziecku, czy to w przypadku nagród czy kar wymaga od rodzica dobrego przemyślenia swoich słów, tak aby dziecko otrzymywało jasny komunikat,   a tym samym wyznaczało zasady jego postępowania. Czy zatem powiedzieć: 

„Jak nie przestaniesz dokuczać siostrze nigdy już nie wejdziesz do basenu!” czy „Jeśli nie przestaniesz dokuczać siostrze, wyjdziesz z basenu”

Ważny składnik- cierpliwość

Bycie konsekwentnym, przemyślenie swoich słów kierowanych do dziecka, wymaga od rodziców nie lada wysiłku włożonego w opanowanie emocji i zdystansowanie się od problemu w przypadku konfliktu. Oddzielenie własnych negatywnych emocji spowodowanych obniżeniem nastroju czy przemęczeniem od emocji wywołanych zrzucaniem poduszek z kanapy przez dziecko wymaga analizy i wsłuchania się w siebie. Owo rozróżnienie emocji jak i zrozumienie dziecięcego sposobu pojmowania świata wymaga od rodzica wielkiej cnoty jaką niewątpliwie jest cierpliwość.

Wypielęgnowanie w sobie tej ważnej cechy w stosunku do dzieci jak i osób z najbliższego otoczenia, wymaga czasu oraz treningu, jednakże efekty takiej pracy nad charakterem przynoszą nieporównywalne owoce. Pomocne w wytworzeniu cierpliwości może okazać się poświęcanie większej ilości czasu na daną czynność, niż może wydawać się konieczne; okazjonalne zezwolenie dziecku na małe grymasy nad wyborem zabawki w znanej sieci restauracyjnej; czy zrozumienie, że światem dzieci kierują niejednokrotnie inne potrzeby i inne pragnienia aniżeli praktycznym światem dorosłych.

Do zapamiętania

Konsekwencja daje dzieciom poczucie bezpieczeństwa, rozwija zaufanie do rodziców, a także uczy je dotrzymywania raz danego słowa. Niezaprzeczalny pozostaje fakt, iż konsekwencja   w wychowaniu wymaga wiele cierpliwości i powtarzania w nieskończoność rzeczy oczywistych. Jednakże efekty raz wypracowanej konsekwencji pozostają widoczne przez długi czas, kształtując w dzieciach pozytywne wzorce osobowe, a także wzbogacając dzieci    o umiejętności niezwykle przydatne w ich dalszym życiu. 

(źródło  www.uniwrsytetdzieci.pl)

 „Niegrzeczne dziecko”. Co to w ogóle znaczy „niegrzeczne”? Nieposłuszne, złe, złośliwe, nieusłuchane, krzyczące, płaczące? Myślę, że w naszym społeczeństwie określenie to jest nazbyt często wykorzystywane w tzw. procesie wychowania dzieci.

W przedszkolu słyszymy od nauczycielki, że dziecko było niegrzeczne, bo np. nie chciało zjeść obiadu, było agresywne, nie posprzątało zabawek lub nie chciało się bawić z kolegą. W szkole dziecko jest niegrzeczne, bo biega po korytarzu lub nie chce pożyczyć koleżance książki albo nie ma ochoty przeczytać wiersza. Nierzadko rodzice mówią swoim dzieciom, że są niegrzeczne, bo nie chcą się w danym momencie w coś ubrać, posprzątać w pokoju lub natychmiast nie reagują na wołania, czy prośby rodziców. A czy ktoś się zastanawia jaka jest przyczyna takiego zachowania, dlaczego dziecko robi tak, a nie inaczej? Zapewne nie, bo z góry zakładamy, że dziecko jest niegrzeczne Z pewnością i my rodzice, nie raz użyliśmy tego sformułowania w stosunku do naszych dzieci, może nawet nieświadomie. Mi to zdarzyło się na pewno. Jednak zaczęłam się nad tym głęboko zastanawiać. Może wspólnie przeanalizujmy znaczenie słowa „niegrzeczny”. Niegrzeczny, czyli przeciwieństwo słowa grzeczny. Grzeczny to posłuszny, spokojny, dobrze ułożony, dobrze wychowany. Wszyscy chcą, aby ich dzieci były grzeczne, by nie sprawiały żadnych problemów wychowawczych, należycie się zachowywały i bez protestów wypełniały swoje obowiązki. Dziecko niegrzeczne natomiast, to źle wychowane, głośne, ale przede wszystkim nieposłuszne, czyli takie, które nie wykonuje poleceń dorosłych. A czy pomyśleliśmy kiedyś o tym, że dziecko to także człowiek, tyle że mały, który tak jak każdy z nas, ma swoje lepsze i gorsze dni? Który czasami ma na coś ochotę, a czasami nie. Który ma prawo coś lub kogoś lubić, ale także za czymś lub za kimś nie przepadać. Dziecko ma również prawo być zmęczone, niewyspane, złe lub smutne, a nawet wściekłe. Ma prawo do tego, aby odmówić występów publicznych, gdy się czuje niekomfortowo w takiej sytuacji, ma prawo powiedzieć NIE, gdy uważa, że nie powinno albo nie chce czegoś zrobić.

Tak się zastanawiam, dlaczego często tego nie pojmujemy. Przecież i my mamy takie dni, że nam się nic nie chce lub właśnie nam się czegoś strasznie chce. Czasami krzyczymy, bo jesteśmy bardzo źli, czasami zamykamy się w pokoju przed całym światem, bo nie chce nam się z nikim gadać, czasami płaczemy. Niekiedy nie mamy ochoty posprzątać, czy pozmywać naczyń, bo jesteśmy zbyt zmęczeni i oczywiście tego nie robimy. Dajemy sobie luz i odkładamy to na później. Dla siebie jesteśmy wyrozumiali, pozwalamy sobie na chwilę słabości, lenistwa, odpoczynku itp., to dlaczego nie rozumiemy naszych dzieci? Nie chcemy słyszeć ich argumentów i z góry zakładamy, że są niegrzeczne, bo nie słuchają naszych poleceń. A czy my zawsze słuchamy poleceń innych i zawsze wykonujemy je z uśmiechem na ustach??? Odpowiedzmy sobie szczerze na te pytania…

Dajmy naszym dzieciom prawo do bycia niegrzecznym, w końcu sami też nie jesteśmy idealni.

Przy okazji przytoczę tu korczakowskie prawa dziecka. Myślę, że warto je zapamiętać, szanować i respektować!

1. Prawo do radości.

2. Prawo do wyrażania swoich myśli i uczuć.

3. Prawo do szacunku.

4. Prawo do nauki przez zabawę.

5. Prawo do niepowodzeń i łez.

6. Prawo do własności.

7. Prawo do bycia sobą.

8. Prawo do niewiedzy.

9.Prawo do upadków.

10. Prawo do tajemnicy.


źródło http://zdzieckiemdo.pl/prawo-do-bycia-niegrzecznym/

Fakt, że dziecko w nowym otoczeniu, przy ludziach mu obcych, staje się ciche i nieśmiałe z reguły nie budzi zdziwienia – maluch musi oswoić się z nowym środowiskiem. Czasem jednak zdarza się, że problem ten trwa zbyt długo i w takim wypadku nie powinien być bagatelizowany. Dziecko, które nie mówi, może cierpieć na mutyzm wybiórczy spowodowany lękiem społecznym. Odzywanie się, np. tylko w domu, i całkowite milczenie w obecności innych osób, powinny wzbudzić podejrzenia rodzica. Jak postępować z dzieckiem z mutyzmem? Jak mu pomóc?

CO TO JEST MUTYZM WYBIÓRCZY?

Mutyzm wybiórczy (mutyzm selektywny) to zaburzenie lękowe, polegające na tym, że dziecko się nie odzywa w określonych sytuacjach, pomimo że w innych potrafi swobodnie rozmawiać. Milczenie nie jest więc spowodowane zaburzeniem mowy, nieznajomością języka ani nieumiejętnością komunikowania się – choć często problem ten jest tłumaczony (i przez to ignorowany) właśnie w taki sposób.

Dziecko z mutyzmem wybiórczym mówi tylko do wybranych osób, tylko w określony sposób i tylko w konkretnych sytuacjach. Może np. rozmawiać swobodnie ze wszystkimi członkami rodziny, będąc w domu. W przedszkolu, szkole, autobusie – nie odezwą się wcale, do nikogo lub np. jedynie do mamy albo siostry, na ucho, tak, żeby nikt ich nie usłyszał.

JAKIE SĄ OBJAWY MUTYZMU U DZIECKA?

Osoby, które mają okazję obserwować zachowanie dzieci z mutyzmem, często uważają je za dzieci nieśmiałe, wstydliwe. Przekonania te, zazwyczaj błędne, przyczyniają się do zaprzestania szukania innych przyczyn problemu, a co za tym idzie, odwlekanie rozpoczęcia niezbędnej terapii. Dlatego, warto podjąć pierwsze kroki, kiedy tylko zaobserwujemy niepokojące sygnały: zachowanie dziecka różni się w zależności od miejsca i sytuacji, dziecko nie mówi przy osobach, których nie zna, a dodatkowo milczenie trwa kilka tygodni (zwykle co najmniej cztery).

Dodatkowo zwróćmy uwagę, czy:

  • w życiu malucha nie zaszły znaczące zmiany, nie pojawiło się nowe środowisko,
  • dziecko rozpoczęło edukację przedszkolną/szkolną,
  • dziecko ma za sobą trudne doświadczenie, sytuację silnie lękową, po której przestało mówić,
  • wykluczone zostały zaburzenia mowy, komunikacji, rozwoju (np. autyzm, jąkanie, nieznajomość języka)

DLACZEGO DZIECKO NIE MÓWI?

Choć dokładne przyczyny mutyzmu nie są znane, mówi się przede wszystkim o zaburzeniach lękowych u dzieci. Nowe sytuacje związane z kontaktem z innymi budzą lęk społeczny, który paraliżuje dziecko   i nie pozwala mu się odezwać.

Niektórzy rodzice pogłębiają ten problem poprzez błędy w wychowaniu, polegające na wprowadzaniu zbyt wielu zakazów, budzenie w dziecku lęku przed mówieniem, krzyki. Przed postawieniem diagnozy należy sprawdzić, czy milczenie dziecka nie ma innych źródeł, takich jak np. nieznajomość języka, wady wymowy czy całościowe zaburzenia rozwojowe (np., wspomniany autyzm).

DZIECKO Z MUTYZMEM WYBIÓRCZYM W SZKOLE

Mutyzm u dzieci często pojawia się w związku z rozpoczęciem nauki w szkole. Jest to dla nich na tyle stresujące doświadczenie, że reagują na nie milczeniem. W szkole – oprócz przebywania pośród innych dzieci, dochodzi jeszcze jeden nowy element, jakim jest ocenianie, co nasila lęk przed wypowiadaniem się.

Sytuacja jest bardzo trudna nie tylko dla dzieci, ale także dla nauczycieli, którzy nie mają z dzieckiem kontaktu, często nie wiedzą jak je traktować. Chcą być sprawiedliwi, a jednocześnie obawiają się pogłębienia u dziecka strachu przed zabieraniem głosu. Dlatego bardzo ważna jest ich współpraca z rodzicami i specjalistami. Częściej to właśnie nauczyciele są w stanie zauważyć, że coś jest nie tak, ponieważ w domu, w przyjaznym dla siebie otoczeniu, dziecko może wypowiadać się swobodnie i nie ujawniać zachowań wskazujących na mutyzm selektywny.

Czy z mutyzmu się wyrasta? Bez odpowiednio szybkiej reakcji ze strony rodziców i wychowawców oraz prawidłowo dobranej terapii i pomocy specjalistów, problem mutyzmu wybiórczego nie tylko prawdopodobnie nie zniknie ale, pod wpływem nowych, stresujących dla dziecka sytuacji, może się nasilić. Lęki i ich następstwa nie mijają samoistnie – potrzeba czasu, cierpliwości i pracy, które pomogą się z nimi oswoić. i je zwalczyć. Jeśli pierwsze kroki zostaną podjęta we właściwym momencie, możemy być prawie pewni, że nasze dziecko poradzi sobie problemem i zacznie mówić.

TERAPIA MUTYZMU SELEKTYWNEGO – JAK POMÓC DZIECKU?

Terapia dzieci z mutyzmem polega na stopniowym osiąganiu efektów, przywracaniu mowy od najprostszych dźwięków, takich jak szept, pojedyncze wyrazy, naśladowanie dźwięków aż do mowy całkowitej. Kładzie nacisk na eliminowanie przyczyn, dla których dziecko nie mówi, oraz na współpracę wszystkich środowisk, w jakich funkcjonuje maluch.

Rodzice i nauczyciele podczas trwania terapii, powinni pamiętać o tym, żeby:

  • współdziałać z terapeutą,
  • wspierać dziecko,
  • nie naciskać na to, żeby mówiło („odpowiedz wreszcie!”, „nie słyszysz, co do ciebie mówię?”) – może to spowodować odwrotne skutki,
  • nie straszyć, że milczenie spowoduje, to że np. dzieci będą się śmiać, dostanie dwójkę itp.,
  • zachęcać do rozmowy, kontaktu z innymi,
  • rozmawiać o nowych sytuacjach, oswajać z nimi, przygotowywać na nie dziecko – np. przed pójściem do pierwszej klasy,
  • pomagać w nowych sytuacjach, być blisko,
  • mądrze nagradzać za postępy,
  • zadawać pytania, nawet jeśli nie uzyskujemy na nie odpowiedzi,
  • nie ukrywać, że dziecko cierpi na mutyzm,
  • rozmawiać o lęku.

W leczeniu mutyzmu selektywnego najważniejsza jest cierpliwość i współpraca, dlatego rodzice, nauczyciele i terapeuci powinni wspierać się wzajemnie i na bieżąco informować o wszelkich zmianach zachodzących w zachowaniu dziecka.

Źródło:http://www.mamazone.pl

 

Z pewnością wtedy, kiedy często myślisz o takiej wizycie i podejrzewasz, że jest ona potrzebna tobie i twemu dziecku. Oczywiście wcześniej warto trochę poczytać o nurtujących cię problemach i porozmawiać z bliskimi o tym, jak oni widzą twoje dziecko. Dobrym pomysłem jest także rozmowa z pediatrą. Jeśli te rozmowy i lektura cię nie uspokoją, wybierz się do psychologa. Większość z nich i tak zwykle na spotkanie najpierw zaprasza samych rodziców. Czasem już na tym etapie może okazać się, że nie ma powodów do obaw, bo zachowanie twego malca jest charakterystyczne dla dzieci w jego wieku. Albo że zamartwiasz się, bo masz w stosunku do siebie jako matki zbyt wygórowane oczekiwania i to ty najbardziej potrzebujesz wsparcia.

Jeśli psycholog stwierdzi, że jednak chciałby spotkać się z dzieckiem, a nawet zaproponuje terapię, to wiedz, że z jego pomocą na pewno łatwiej będzie wam pokonać wszelkie trudności. Wizytę u psychologa rozważ także wtedy, gdy namawiają cię na nią panie ze żłobka, przedszkola czy szkoły. Nawet jeśli ty jesteś sceptycznie nastawiona do ich pomysłu, zastanów się, czy nie warto ich posłuchać. Dzieci często zachowują się inaczej w szkole lub przedszkolu, więc nie zawsze masz okazję zobaczyć wszystko to, co widzą nauczycielki.

 

Źródło:http://www.mamazone.pl

Psycholog Walter Mischel, autor słynnego testu piankowego, radzi rodzicom, jak nauczyć przedszkolaki samokontroli, która pomaga osiągnąć sukces w życiu.

Przedszkolaki miały wybór: mogły zjeść jedną piankę Marshmallow od razu albo poczekać i dostać dwie. Dzieci, które zaczekały, osiągnęły w życiu większe sukcesy.

– Tak w telegraficznym skrócie można opisać najsłynniejsze badanie psychologiczne, w którym brały udział przedszkolaki. Jego autor psycholog Walter Mischel przez kilkadziesiąt lat śledził losy osób, które uczestniczyły w „piankowym teście”. Badanie pozwoliło mu stwierdzić m.in., że to samokontrola i umiejętność odraczania nagrody w dużym stopniu decydują o naszym powodzeniu w życiu. Jeśli potrafimy siedzieć wytrwale nad podręcznikami i uczyć się do egzaminów, opanować pokusę wydania pieniędzy na niepotrzebne gadżety czy iść na trening, nawet jeśli nam się nie chce, mamy większe szanse zrealizować marzenia i wieść szczęśliwe życie. Niezbyt odkrywcze? Może i nie, ale już kolejny wniosek daje do myślenia. Podczas badań okazało się bowiem że tzw. silna wolna to umiejętność, którą możemy ćwiczyć, a nie dar z którym się rodzimy lub nie. A to znaczy, że już najmłodsze dzieci możemy skutecznie uczyć samokontroli, budując ich przyszłe szczęście. Jak to robić? Oto rady, które przygotował dla rodziców Walter Mischel w swojej książce „Test Marshmallow. O pożytkach płynących z samokontroli”.

ODWRACAJ UWAGĘ DZIECKA OD TEGO, CO NIEPRZYJEMNE NP. OD BÓLU CZY DYSKOMFORTU. PODPOWIEDZ MU, NA CZYM INNYM MOŻE SIĘ SKUPIĆ.

Okazało się bowiem, że to właśnie odwracanie uwagi było jedną z najczęściej wykorzystywanych strategii przez dzieci, które pozytywnie przeszły piankowy test - maluchy śpiewały sobie albo zasłaniały oczy, by nie myśleć o słodkiej pokusie. W trudnej sytuacji nie zostawiaj więc dziecka samego, licząc na to, że jakoś sobie poradzi, tylko zaproponuj atrakcyjne zajęcie np. w poczekalni u lekarza, daj książeczkę do kolorowania. Jeśli zrobisz tak kilka razy, wkrótce malec sam będzie umiał znaleźć coś, co odwróci jego uwagę np. od nudnego czekania. Kiedy tak się już stanie, ogranicz się do tego, by… nie przeszkadzać.

POKAŻ DZIECKU KONSEKWENCJE.

Jeśli malec źle się zachowuje np. pluje, bije czy niszczy przedmioty, przestań się z nim bawić, odizoluj od innych lub zabierz zabawkę. Dziecko musi się nauczyć, że jeśli niszczy samochodziki, nie może się nimi bawić, jeśli pluje na kolegów, musi odejść od grupy itd. Oczywiście nie można zapomnieć o nagradzaniu dobrego zachowania. Nie pozwalaj dziecku zostać dłużej w piaskownicy, bo tupie nogami, krzycząc, że nie chce iść do domu. Pójdź mu na rękę wtedy, gdy grzecznie cię o to poprosi.

BĄDŹ WZOREM DLA DZIECKA.

Podpowiedz, jak można radzić sobie z trudnymi emocjami np. powiedz, że miałaś denerwującą rozmowę, więc idziesz na spacer, żeby się zrelaksować. Pokaż, że jesteś zdyscyplinowana – regularnie ćwiczysz albo co wieczór uczysz się angielskiego. To ważne, by dziecko wiedziało, że potrafisz być konsekwentna, nawet jeśli nie zawsze masz na to ochotę. Dzieci naprawdę (!) uczą się przez naśladowanie.

DOTRZYMUJ SŁOWA, JEŚLI CHCESZ, BY DZIECKO POTRAFIŁO CZEKAĆ NA TO, CO MU OBIECUJESZ.

PROPONUJ ZADANIA, KTÓRE SĄ PRZYJEMNE ALE WYMAGAJĄ PEWNEGO WYSIŁKU, A ICH POZIOM TRUDNOŚCI ROŚNIE NP. UCZ GRAĆ NA PIANINIE.

Dzięki temu malec będzie mógł zobaczyć wyraźny postęp i przekona się, że wysiłek przynosi efekt bo np. jeszcze miesiąc wcześniej umiał zagrać tylko gamę, a dziś już gra prostą melodię. Dziecko, które ma takie pozytywne doświadczenie, będzie miało więcej wiary w swoje siły i zacznie samo szukać aktywności, które dostarczą mu podobnej satysfakcji.

NIE WYRĘCZAJ DZIECKA.

Jeśli malec nie potrafi zbudować na podstawie instrukcji budowli z Lego i prosi cię o pomoc, podejdź i powiedz np. „Jesteśmy na obrazku nr 4. Tutaj jest pokazane, że potrzebujemy dwóch zielonych klocków…”. Kiedy usłyszysz „Aaaa! To już wiem, bo ja wzięłam tylko jeden!”, przerwij i pozwól dziecku budować samodzielnie dalej. Dzięki temu zyska poczucie, że jest skuteczne i potrafi samo sobie radzić. Następnym razem nie podda się łatwo.

CHWAL DZIECKO ZA STARANIA, A NIE TYLKO ZA OSIĄGNIĘCIA.

CZYTAJ KSIĄŻKI, W KTÓRYCH BOHATEROWIE RADZĄ SOBIE  W TRUDNYCH SYTUACJACH.

Dla malucha taka lektura to kopalnia gotowych rozwiązań na różne okazje. Wypróbuje je na pewno, nawet nie mając świadomości, że kopiuje zachowanie mądrego misia, czy dzielnej myszki.

NIE OCZEKUJ ZBYT DUŻO.

Nie wymagaj od dziecka, by wciąż musiało wykazywać się pracowitością i było odporne na pokusy. Nie przesadzaj z zakazami, dodatkowymi zajęciami i edukacyjnymi. Dzieci, które nauczą się wytrwałości, będą miały większe szanse na sukces.

Źródło:http://www.mamazone.pl

  1. NIE ZAPRZECZAJ UCZUCIOM DZIECKA

Nie mów "kolano nie może cię aż tak boleć", "co ty opowiadasz, na pewno lubisz Jasia", "to niemożliwe, żeby nie podobało ci się w przedszkolu, przecież tam jest tak fajnie". Postaraj się zaakceptować uczucia dziecka. Nawet te negatywne. Możesz przytulić dziecko albo powiedzieć np. "rzeczywiście musiałeś się mocno uderzyć". Możesz też opowiedzieć o swoich, podobnych doświadczeniach, np. zwierzyć się, że dla ciebie pierwsze dni w przedszkolu też były trudne. Dzięki temu dziecko poczuje, że je rozumiesz i w przyszłości będzie chętniej opowiadać o tym, co je trapi.

  1. MÓW JASNO I KRÓTKO, CZEGO OCZEKUJESZ

Dzieciom naprawdę czasem ciężko zrozumieć, czego właściwie od nich oczekujemy albo dlaczego się na nie złościmy. Zwłaszcza jeśli zalewamy je potokiem słów, z których trudno wyłowić prosty komunikat. Dlatego zamiast "posprzątaj pokój", mów:  "włóż klocki do pudełka". Kiedy idziecie z wizytą, powiedz, że chcesz, by np. powiedziało "dzień dobry" i nie rzucało zabawkami zamiast "tylko dobrze się zachowuj".

  1. CHWAL ZAMIAST KRYTYKOWAĆ

Pochwały są bardziej skuteczne od krytyki. Dzieci stają się takie, jakimi je widzimy. Powtarzają te zachowania, które zwracają naszą uwagę. Jeśli np. wciąż mówimy, że są niezdarne i znów nie umiały się porządnie ubrać, to prawdopodobnie jeszcze długo tak pozostanie. Jeśli natomiast będziemy dostrzegać każdy drobny sukces ("doskonale ci poszło zakładanie tej kurtki, nawet zamek błyskawiczny zapiąłeś"), to podbudowany malec będzie coraz lepiej sobie radził. Dzieci chcą zasłużyć na uznanie rodziców i są w stanie zrobić wiele, by ci byli zadowoleni. Ważniejsze od pochwał za to, na co dziecko nie miało wpływu ("jesteś śliczną dziewczynką"), są pochwały za to, co dziecko zrobiło, np. ładnie narysowało drzewo czy podziękowało babci za prezent. To one budują poczucie wartości dziecka.

  1. DAJ DZIECKU NIEWIELKI (!) WYBÓR

Nie ulega wątpliwości, że dziecko powinno mieć wybór, ale niech on będzie dostosowany do jego wieku. Kilkulatek np. może zdecydować, czy woli zjeść jabłko, czy gruszkę, posłuchać bajki o Kopciuszku czy o Królewnie Śnieżce, albo czy włożyć zielone, czy granatowe spodnie. Nie powinien natomiast decydować o tym, czy pojedzie na wakacje w góry czy nad morze, czy pójdziecie całą rodziną na zakupy, czy do kina. Oczywiście przy podejmowaniu decyzji rodzice w wielu przypadkach powinni brać pod uwagę dziecko. Jeśli wiedzą, że np. wędrówki po górach są dla niego zbyt męczące a kąpiele w morzu dostarczają mu ogromnej przyjemności, to mogą stwierdzić, że najlepszą opcją będzie wyjazd do Sopotu. Natomiast dziecko nie może mieć poczucia, że to ono ma decydujący głos. Zbyt duży wybór jest dla dziecka obciążający i źle wpływa na jego poczucie bezpieczeństwa.

  1. NIE TŁUMACZ SIĘ I NIE NEGOCJUJ

Dziecko nie musi rozumieć wszystkich zasad, a tym bardziej się z nimi zgadzać. Dlatego wszelkie długie dyskusje na temat tego, czy powinno oglądać telewizję przez pół czy przez godzinę dziennie, są niepotrzebne. Nawet jeśli podamy słuszne argumenty, że np. to niezdrowo jeść zbyt dużo słodyczy to jedynie otworzymy furtkę do dalszej rozmowy, w której łatwo stracić cierpliwość. Dziecko, zwłaszcza to starsze, będzie przekonywać, że dwa batoniki to nadal nie jest dużo, że koledzy jedzą trzy i też są zdrowi itd. Lepiej odwołać się do wcześniejszej umowy "ustaliliśmy, że jesz słodycze raz dziennie" i zapewnić dziecko, że zdania nie zmienimy.

  1. USTAL JASNE ZASADY I POSTARAJ SIĘ ICH TRZYMAĆ

To jedna z najbardziej znanych, a jednocześnie najtrudniejszych do wprowadzenia w życie zasad. My dorośli sami często mamy problem z konsekwencją i zdarzają nam się odstępstwa od reguł. Dlatego nie przesadzaj z liczbą zasad, jakie wprowadzasz. Nie chodzi przecież o to, aby twój dom zmienił się w koszary. Warto zastanowić się co jest najważniejsze i na to postawić. Rodzice najczęściej ustalają godzinę, o jakiej dziecko powinno leżeć w łóżku, ilość zjadanych słodyczy i ilość czasu spędzanego przed telewizorem. To te zasady, które wymagają przemyślenia i w różnych domach mogą być różne. Są jednak i takie, które wynikają np. z reguł życia społecznego. Te, do których my dorośli stosujemy się często automatycznie, np. ta, że mówimy "dzień dobry" czy "dziękuję". Warto pamiętać, że chociaż dla nas są one oczywiste, dziecko musi się ich dopiero nauczyć.

  1. POKAŻ DZIECKU KONSEKWENCJE

Zamiast karać dziecko za każde przewinienie w ten sam sposób, np. zakazem oglądania telewizji, postaraj się pokazać mu konsekwencje jego zachowania. To o wiele trudniejsze, ale też przynosi lepsze efekty. Na przykład jeśli dziecko źle się zachowuje podczas zabawy z tobą, powiedz, że jeśli nie przestanie, odeślesz go do jego pokoju i nie będziesz się z nim bawić. Jeśli to nie pomoże, dotrzymaj słowa i przerwij zabawę. W zależności od wieku dziecka i przewinienia przerwa we wspólnej zabawie może trwać godzinę albo do końca dnia. Z kolei konsekwencją bałaganu w pokoju może być schowanie na jakiś czas klocków, które były porozrzucane. Oczywiście pamiętaj, by w najbliższym czasie dać dziecku szanse poprawy zachowania i nie zapomnij pochwalić, jeśli się to uda.

  1. POSTAW SIĘ NA MIEJSCU DZIECKA

Przynajmniej czasami. Chodzi o to, by nie mieć wobec malca nierealnych oczekiwań. Nie planuj np. wspólnych zakupów w piątkowy wieczór, kiedy kolejki do kas wyprowadzają z równowagi niejednego dorosłego. Nie oczekuj, że kilkulatek, który ma za sobą 9 godzin spędzonych w przedszkolu zachowa stoicki spokój. Zastanów się, czy jest sens wybierać się na niedzielny obiad do restauracji, w której czeka się godzinę na jedzenie. A nawet jeśli się na to zdecydujesz, zastanów się, co może dziecku umilić oczekiwanie - może np. pudełko kredek i zeszyt rozwiążą problem.

  1. MÓW DZIECKU, ŻE JE KOCHASZ

Dla ciebie to oczywiste, ale dla malca - niekoniecznie. To ważne, by uwierzył, że twojej miłości do niego nic nie jest w stanie zmienić. Postaraj się, by wiedział, że bez względu na to, jak się zachowa, ty zawsze będziesz go kochać. Nawet kiedy będziesz na niego zła i kiedy nie spodoba ci się jego zachowanie.

  1. NIE BIJ, NIE KRZYCZ, NIE POTRZĄSAJ

Przemoc fizyczna i werbalna fatalnie wpływa na rozwój malca, zaburza więź między nim i rodzicami oraz sprawia, że dziecko też staje się agresywne. Wbrew temu, co twierdzą zwolennicy "lania jako ostatniej deski ratunku", przemoc jest zupełnie nieskuteczna. Niczego dobrego nie uczy, nic nie wyjaśnia, nie kształtuje właściwych postaw, a jedynie rodzi strach i poczucie krzywdy.

Źródło:http://www.mamazone.pl